Nie wiem jak to się stało, ale gdzieś mi przeleciał ostatni tydzień. Jak tak dalej pójdzie, to któregos dnia ocknę się przy wigilijnym stole...
Myślałam, że ten tydzień będzie dla mnie bardzo trudny i nieprzyjemny, a tymczasem okazało się, że dawno nie spotkałam się z taką życzliwością...
Tydzień rozpoczął się pracowicie, więc nie miałam czasu na dalsze użalanie się nad sobą i choć pogoda za oknem może spowododwać stan lekko depresyjny, ja czuję się... znakomicie!
Ostania sobota była dla mnie ciężka. Niby każdy mówi, że ten program to tylko zabawa, ale nie jest przyjemnie przez cały tydzień przygotowywać piosenkę, której w rezultacie można wcale nie zaśpiewać.
W sobotę, 6 września cały dzień przygotowywałam się razem z pozostałą 13-stką uczestników do pierwszego odcinka "JOŚ". Dzięki Bogu ten dzień mamy już za sobą :-)
W tym roku w wakacje nie udało nam się specjalnie "poszaleć".Poza wyjazdem do Austrii na narty,na którym byłam sama z Karoliną,ograniczyliśmy się do wycieczek weekendowych.












